TEMPO TRIALS…

Biegi tempowe...

poniedziałek, 27 Kwiecień 2015

Obecnie większość biegaczy na krótkie i długie dystanse, regularnie dołącza biegi tempowe do swoich rutynowych treningów, jak również stosuje je tylko przed wyścigiem, albo przez cały rok. Nazywane alternatywnie biegami progu mleczanowego lub biegami progu anaerobowego treningi te wykonywane są w tempie, które mógłbyś utrzymać przez godzinę i zwykle trwają około 20 minut w przypadku specjalistów od krótszych dystansów i 40 albo więcej dla maratończyków będących w formie.

Specjaliści często wykonują próby czasowe na różnych dystansach, albo na początku treningu, by poznać swoje limity, albo w formie przygotowania do wyścigu, by zwiększyć pewność siebie i odwzorować warunki zawodów. Są bardzo bliskie maksymalnym biegom jeśli chodzi o intensywność, ale w większości przypadków są ograniczone do dwóch trzecich dystansu wyścigu.
Przyglądając się każdemu z tych typów sesji treningowych warto zadać pytanie:
Czy istnieje sposób połączenia tych sesji podczas jednego treningu?
Jeśli tak, to czy taki trening będzie użyteczny? Odpowiedzi brzmią kolejno: TAK i TAK.

Racjonalne uzasadnienie… Głównym powodem dla którego warto wykonywać biegi tempowe w kontrolowanym tempie albo z odpowiednim rytmem serca, czyli po dobrej stronie progu mleczanowego (intensywności, przy której w twoim organiźmie mleczan zaczyna się kumulować szybciej niż jest usuwany) jest to, że zyskujesz wystarczające korzyści bez potrzeby nadwyrężania organizmu, co w normalnych warunkach wymagałoby kilku dni na regenerację,( przykładowo po wyścigu albo wypruwającej flaki sesji biegu pod górkę lub interwału). Nie chodzi o to (chociaż wielu tak uważa), że psuje się sesje zbyt szybkim bieganiem, niwelując wszystkie korzyści płynące z biegania. Podczas intensywnego treningu nadal generujemy korzyści, nawet jeśli biegamy powyżej naszego „progu psychologicznego”.
Z drugiej strony próba czasu (trial) zapewnia jednocześnie psychologiczną i fizyczną próbę przed wyścigiem na konkretny dystans. Niektórzy sportowcy wykonują je na pełnym dystansie wyścigowym z tempem, które jest nieco wolniejsze niż ich tempo wyścigowe (praktycznie każdy czerpie niezwykłe korzyści z adrenaliny i skupienia, które zapewnia nam sytuacja współzawodnictwa podczas wyścigu). Częściej jednak biegacze wykonują biegi maksymalnej intensywności na dystans wynoszący około dwie trzecie dystansu ich wyścigu. Lekkoatleta biegający na 1500 metrów, który chce przebiec dystans w 4:30 będzie próbował przebiec 1000 metrów w „suchym biegu” w ciągu trzech minut.
Trening, który zawiera bieganie progowe oraz bieganie w tempie wyścigu może w takim razie zapewniać połączenie wszystkich cech: poprawioną zdolność do biegania oraz rozpoznania ważnej „czerwonej linii” pomiędzy intensywnością aerobową i anaerobową oraz energię płynącą z biegania blisko all-out, które wzmacnia i poprawia tempo wyścigowe i moc anaerobową – niektórzy nazywają to „wytrzymałością prędkościową”.