Trening personalny?

Nie wierz w to, co piszą wszyscy. Dobry trener personalny to nie jest ktoś, kto co pół minuty krzyczy do ucha, że „jesteś zwycięzcą”, że „dasz radę” i w ogóle, że „niemożliwe nie istnieje”. No pewnie, że nie istnieje, ale wytarte hasełka motywacyjne nie sprawią, że w pięć minut zmieni się czyjeś życie.

 

Czyjeś życie może za to zmienić spokój, cierpliwość i przede wszystkim wiedza – na temat organizmu, nawyków żywieniowych, mobilności, ludzkiej psychiki, budowy ciała.

 

 

Cuda są możliwe, ale nie wyciąga się ich z króliczego kapelusza.

 

Dobry trener personalny – taki, który zna się na swojej robocie – rzecz jasna zadba o to, byś był zmotywowany do działania, ale użyje do tego metod opartych na doświadczeniu. Na początek wyjaśni, jakie są twoje mocne i słabe strony. Pokaże, jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia, korzystać z dostępnego sprzętu i przy tym (to baaaardzo ważne) nie zrobić sobie krzywdy.

 

Kłopot w tym, że dziś każdy może zostać trenerem personalnym. Niestety na rynku jest wielu przebierańców, którzy po przerzuceniu kilku ciężarów, zrobieniu paru zdjęć z naprężonym bicepsem i ukończeniu weekendowego kursu uważają, że zjedli wszystkie rozumy. Nie daj się naciąć, zadawaj dużo pytań. Testuj wiedzę swojego trenera. Takiemu, który obiecuje gruszki na wierzbie, podziękuj od razu. Zrzucenie 20 kg w miesiąc? Płaski brzuch w dwa tygodnie? Sylwetka Arnolda Schwarzenegera w pięciu prostych krokach?

 

Jeśli chcesz iść na skróty, idź. Pewnie niedługo i tak się spotkamy w gabinecie naszego fizjoterapeuty.

 

Celem treningu personalnego oczywiście jest maksymalne skrócenie drogi do celu. Innymi słowy: dzięki radom trenera osiągniesz wymarzoną sylwetkę w najkrótszym możliwym czasie, ale nie w pięciu magicznych krokach i nie po zastosowaniu trzech niezwykłych technik. To tak nie działa.

A MOŻE PO PROSTU UMÓWISZ SIĘ NA DARMOWY TRENING?

Praca nad wymarzoną sylwetką jest trochę jak jazda samochodem. Można się nauczyć samemu metodą prób i błędów, ale przy okazji zrobić krzywdę sobie albo innym. Lepiej – i w rezultacie taniej! – pójść na kurs. Zaufać specjaliście.

 

I jeszcze jedno (to też ważna sprawa!): z trenerem – ale takim, który nie jest mrukiem ani nudziarzem* – jest po prostu fajniej. Do regularnych treningów w samotności trudno się zmusić. Bez wsparcia specjalisty łatwo się zniechęcić, stracić motywację, rzucić to całe trenowanie w diabły. Dobrze zaprojektowany trening personalny nie jest drogą przez mękę. Jest przyjemnym spotkaniem towarzyskim.

*Tak się składa, że w zespole nie mamy mruków ani nudziarzy.