MAKROSKŁADNIKI – CEL OSTATECZNY…

Liczyć, nie liczyć...

wtorek, 12 Listopad 2019

Kiedy nie liczyć makroskładników?
Sytuacja 1. Twoje zszarpane nerwy do niczego nie prowadzą Kiedyś, każdą niedzielę wieczorem spędzałem przeszukując znane mi źródła milionów diet i zaleceń względem ilości makroskładników. Chciałem poprawić swoją dietę. Gdy już znalazłem odpowiednie proporcje, po pół godziny znajdywałem inne, na pewno lepsze. W poniedziałki rano przeważnie decydowałem się jednak na jeszcze inne, których trzymałem się do następnej niedzieli, nie dając im szansy na zadziałanie, po czym znajdowałem nowe proporcje.
Tak bardzo skupiłem się na każdym gramie jedzenia, które przyjmowałem, że straciłem z oczu całą resztę. Cierpliwość jest cnotą, a ja jej nie miałem. Nie wiedziałem już co robić, odczuwałem stały stres i nerwy, że mimo moich wysiłków nie widzę żadnych efektów.
Jeśli też padłeś ofiarą nadmiernego analizowania wszystkiego co wkładasz do ust, teraz jest najlepszy moment, by na jakiś czas zostawić te wszystkie cyferki i skupić uwagę na pozostałych elementach zdrowej diety i treningu.
Musisz trochę wyluzować, zajmij się ciężarem, który chcesz wycisnąć na siłowni, lub zwróć uwagę na kalafiora, którego masz na talerzu i na to co czujesz jedząc go. Całkiem nieźle prawda? Spójrz na ten soczysty stek, średnio wysmażony, idealny. Kiedy ostatnio miałeś okazję tak nacieszyć się jedzeniem?

Sytuacja 2. Jesteś weteranem w obliczaniu ilości makroskładników Jesteś już tak biegły w sztuce liczenia makroskładników, możesz spojrzeć na porcję kurczaka i od razu stwierdzić ile waży, oraz ile jest w nim białka, tłuszczu itp. Mówisz: „To będzie ważyć jakieś 134g”, a po położeniu porcji na wadze kuchennej okazuje się, że waży ona 136g. Myślisz sobie „Powinienem dziś zjeść 200g węglowodanów” i bez wysiłku w ciągu całego dnia zjadasz zaplanowaną ilość z dokładnością do 3 gramów.
Być może osiągnąłeś taką perfekcję ponieważ jesz mniej więcej te same produkty każdego dnia. Jesteś przywiązany do swojej diety i chcesz nadal jeść to co znasz i to co lubisz. Zachęcam jednak do jak największego urozmaicania diety. Owszem, to może zająć lata, by dojść do takiej perfekcji jedząc każdego dnia coś innego, lecz jest to możliwe! Jeśli ten opis brzmi znajomo, wielki szacun.

Sytuacja 3. Dopiero zaczynasz przygodę ze zdrowym żywieniem

  • Scenariusz A: Prowadzisz siedzący tryb życia, a twoim pomysłem na zdrowy obiad jest dodatkowa porcja sałaty typu fast-food.
  • Scenariusz B: Kręcisz pedałami na rowerku stacjonarnym od rana do wieczora i zastanawiasz się dlaczego wciąż wyglądasz kiepsko, choć nie jesz nic poza marchewką.
  • Scenariusz C: „Masło to węglowodany?”

Którykolwiek z tych scenariuszy dotyczy ciebie, nie jesteś gotowy by zacząć liczyć proporcje makroskładników. I jest to zupełnie w porządku, ponieważ nadal możesz zrobić ogromny postęp – do pewnego momentu oczywiście.
Cofnijmy się do podstawowych zasad odżywiania. Pijesz wystarczające ilości wody i regularnie wykonujesz trening siłowy? Czy wysypiasz się i ograniczasz stres? Czy jesteś w stanie z dwóch podanych dań wybrać to, które będzie zdrowsze, a następnie je zjeść? Czy potrafisz zjeść jeden niezdrowy posiłek w tygodniu, nie rozpoczynając od niego całej serii złych posiłków?
Dopóki na wszystkie z tych pytanie nie odpowiesz twierdząco, nie ma sensu przechodzenie dalej i zamartwianie się proporcjami makroskładników.

Sytuacja 4. Chcesz być zdrowy, a nie docięty jak kulturysta Chcesz być zdrowy i znów móc założyć jeansy w rozmiarze, który nosiłeś w liceum. A może chcesz być w stanie zdążyć na autobus, który już stoi na przystanku. Nie potrzeba ci idealnie dociętego ciała, na którym palcem wskazać można każdy mięsień.
Dla twojego celu nie ma żadnych ograniczeń wiekowych. Fitness jest dla ciebie ważny, lecz nie chcesz uzależniać całego swojego życia od kilkugramowej różnicy w ilości białka w diecie. Naprawdę nie ma dla ciebie znaczenia czy zjadłeś wczoraj 160 czy 190g węglowodanów, życie jest za krótkie, więc wolisz spędzać czas na przyjemniejszych czynnościach, niż analizie składu indyka z warzywami.

Dla niektórych z was, to może brzmieć jak regresja względem pierwotnych oczekiwań, lecz dla wielu jest to ostateczny cel – znaczna poprawa zdrowia i diety w stosunku do przeciętnego człowieka.