MAKROSKŁADNIKI – CEL OSTATECZNY…

Liczyć, nie liczyć...

poniedziałek, 29 Sierpień 2016

Dla niektórych z nas obliczanie przyjmowanych makroskładników to odruch i już nawet o tym nie myślimy, patrzymy na coś i widzimy przybliżony skład. Dla innych z kolei jest to nie do pomyślenia, siedzą więc i mozolnie obliczają zawartość każdego posiłku. Jeśli jesteś na granicy, posłuchaj argumentów obu stron!

Przede wszystkim jednak, czym są  „makroskładniki”? Otóż, makroskładniki to po prostu białka, węglowodany i tłuszcze. Kulturyści i modele fitnessowi opanowali sztukę liczenia makroskładników do perfekcji i nie stanowi dla nich problemu, by w dowolnej chwili na oko stwierdzić z czego składa się dany posiłek. Dla reszty z nas jednak oznacza to mnóstwo ważenia, mierzenia, liczenia i przede wszystkim wymaga dużo samozaparcia, by rzeczywiście korzystać z wyników, które otrzymamy po całej procedurze liczenia.
Czy zatem powinieneś to robić? To zależy…
Są pewne zalety i wady obu sposobów, wszystko zależy od twojej obecnej sytuacji i celu. Kluczem jest określienie, który sposób będzie najlepiej sprawdzał się w twoim wypadku. Jeśli nie jesteś pewien, czy warto poświęcać sen na rzecz odżywiania, pozwól mi pomóc ci zdecydować. Naszkicowałem dla ciebie poniżej kilka możliwych scenariuszy, a twoim zadaniem jest odnalezienie tego, który najbardziej do ciebie pasuje.
Przypominam jednak, że niezależnie którą metodę wybierzesz, musisz być cierpliwy i konsekwentny. Błądzenie na przemian pomiędzy liczeniem, a nie liczeniem makroskładników skieruje cię na najprostszą drogę do nikąd.

Kiedy liczyć makroskładniki? Sytuacja 1. Jesteś szczupły, lecz chcesz być jeszcze szczuplejszy Jeśli ten opis pasuje do ciebie, powinieneś wiedzieć, że nawet niewielkie różnice w przyjmowanym pożywieniu mogą oznaczać skuteczną utratę ostatnich kilogramów upartego tłuszczu.
„Moja waga waha się o około 1-2 kg dziennie. Nawet zaledwie kilkaset kalorii może przechylić szalę deficytu kalorycznego i moje ciało wejdzie w tryb głodówki, a byłoby to frustrujące, gdyż jestem już o krok od osiągnięcia mojego celu."
Doskonale rozumiem fakt, że jest ogromna rozbieżność pomiędzy 85g, a 100g porcją kurczaka. Właściwie różnica w jednej porcji nie jest wielka, lecz taki sposób myślenia, który pozwala na dodawanie drobnych ilości dodatkowych kalorii do każdego posiłku sprawi, że w sumie w ciągu dnia zjemy o wiele więcej niż powinniśmy.
W tym wypadku lepiej nie ryzykować. Śledź spożycie makroskładników, by nie zaprzepaścić tego, co do tej pory wypracowałeś.