Triathlon – IRONMAN: Wywiad z Chrissie Wellington

poniedziałek, 14 Styczeń 2013

Jest prawdopodobnie jednym z najlepszych sportowców, których szeroko pojęty świat sportu kiedykolwiek widział. Mimo, że wygrała pierwszy wyścig IRONMAN w Korei w już 2007 roku, dopiero po tym, jak zdominowała zawody IRONMAN na świecie przekonaliśmy się tak naprawdę jak dobra jest Chrissie Wellington. Złapaliśmy czterokrotną mistrzynię Kona (Hawaje) kilka godzin po tym, jak oficjalnie ogłosiła, że kończy karierę.

Wywiad przeprowadził Kevin Mackinnon

Bez wątpienia Chrissie Wellington nie spojrzy wstecz na przebieg swojej kariery IRONMAN i zastanowi się "a co by było gdyby ?". W ciągu pięciu lat swoich startów zdołała zmienić oblicze sportu, jakie znaliśmy do tej pory, wygrywając mistrzostwa świata IRONMAN cztery razy z rzędu. Uzyskała najlepszy czas na pełnym dystansie i powiększyła swoje konto wygranych o najszybszy i oficjalny czas IRONMAN oraz rekord w Kona.

"Nie straciłam swojej pasji do IRONMAN", powiedziała Wellington podczas wywiadu. "Gdybym miała podsumować moją karierę jednym słowem byłoby to określenie "przywilej". Zmuszanie mojego ciała do wysiłku do granic możliwości było absolutnym przywilejem, było nim również ściganie się z najlepszymi sportowcami na świecie, bycie trenowaną przez najlepszych trenerów na świecie, podróżowanie, nawiązanie wspaniałych znajomości… lista jest bardzo długa. Myślę, że osiągnęłam wszystko, czego potrzebowałam dla siebie oraz w sporcie.”

"Pamiętam, gdy powiedziałam do Bretta Suttona (trenera od 2007 do 2008 roku), gdy pierwszy raz wystartowałam w wyścigach: "Chcę osiągnąć sukces w ciągu pięciu lat. Nie chcę być zaangażowana w sport przez bardzo długi czas. Dla mnie nie był to wymarzony styl życia…i wcale nie mówię tego z braku szacunku dla tych, którzy tak uważają. Jednak chciałam po prostu wiedzieć, jak dobra mogę być w sporcie i odpowiedziałam sobie na to pytanie".

Wellignton nie zniknie całkowicie ze świata triatlonu – niedawno podpisała kontrakt z TYR i Cannondale, więc będzie nadal zaangażowana w sport.

Oto kilka cytatów z dzisiejszego wywiadu:

Ironman.com: W poprzednich latach rozmawialiśmy o poziomie (platformie), który został stworzony przez sukces jaki odniosłaś w wyścigach, jako sposób dzięki któremu możesz również realizować inne cele. Czy w ciągu tego roku poza sportem dowiedziałaś się, że "platforma" jest całkiem duża czy może martwisz się, że zacznie się stopniowo kurczyć, gdy zrezygnujesz ze sportu?

Chrissie Wellington: Oczywsty jest fakt, że im więcej się ścigam, tym więcej osiągam w sporcie, a tym samym platforma staje się większa…nie wątpię w to, że gdy już nie będę się ścigać, moje nazwisko nie będzie powszechnie znane, a tym samym platforma w jakiś sposób się skurczy. Ale tworzenie platformy nie może być jedynym powodem dla uprawiania sportu. Oczywiście, jest to siła napędzająca, ale trzeba się również cieszyć samym procesem i teraz już wiem, że nie chcę przez 24/7 poświęcać się wyścigom IRONMAN. Mam nadzieję, że mogę zbudować coś nowego na tym, co osiągnęłam. Myślę, że rozmiar platformy nie ma znaczenia, wszystko zależy od tego, co z nią zrobisz.




Ironman.com: Wspomniałaś na blogu, że "porażka jest potrzebna, by odnieść sukces". Zastanawiam się w czym odniosłaś porażkę?

CW: Popełniałam różne błędy. Czasem stawiałam błędną ocenę. Nie wątpię, że niektóre z moich kontuzji spowodowałam z własnej winy i przez brak zdolności do powstrzymania się od ćwiczeń. Jazda na rowerze po czarnym lodzie 2 stycznia nie była najlepszą decyzją jaką podjęłam. Dla mnie jest to porażka, ponieważ nie potrafiłam zapanować nad tą wewnętrzną potrzebą. Nie byłam zdolna do podjęcia racjonalnej decyzji. Powrót do treningów zbyt szybko po Roth w 2010 roku miał wpływ na mnie w Kona, gdy nie byłam zdolna do wzięcia udziału w wyścigu.

Ironman.com: Piszesz również o tym, jak trudno jest niewiedzieć co się tak właściwie robi…

CW: Jest mi bardzo trudno, gdy nie mam jasno wyznaczonej ścieżki. Uwielbiam mieć cele, oczywisty kierunek, a obecnie nie mam nic z tych rzeczy. Jednak muszę zdać sobie sprawę z tego, że ich brak nie jest wcale porażką. Zawsze próbuję osiągnąć więcej. Tak, ciągłe zmiany są męczące, ale już wcześniej to przerabiałam…drzwi otwierają się przede mną, a ja mam na celu się im przeciwstawić. To ekscytujące, ale bardzo trudno jest jeśli nie ma się tożsamości, która mogłaby zastąpić sportowca IRONMAN.

Ironman.com: Czy masz jakieś plany na najbliższy czas?

CW: Najpierw muszę nacieszyć się czasem spędzonym w domu. Cieszyć się świętami Bożego Narodzenia spędzonymi z rodziną, później Tom i ja (jej chłopak – Tom Lowe) jedziemy na Borneo na kilka tygodni. W lutym lecę do Gwatemali by poprowadzić grupę treningową, a stamtąd udam się na Kostarykę, gdzie będę trenerem gościnnym podczas wyścigu rowerowego.

W ciągu ostatnich kilku tygodni pracowałam trochę nad tematem kobiet w sporcie oraz współpracowałam z mediami nad materiałami promocyjnymi, by w pełni wykorzystać zmiany, które zaszły, zwłaszcza od czasu Igrzysk Olimpijskich. Każdy wie, że musimy wykorzystać ten moment i dlatego właśnie pracowałam z mediami. Mam również projekty osobiste, które rozwijam, pilotuję i w końcu będę zabiegać o fundusze na ich realizację. W ciągu ostatnich kilku miesięcy rozwijałam kilka projektów powiązanych z rowerami.

Ironman.com: To wszystko wydaje się bardzo zajmujące. Czy to nie jest wystarczający kierunek?

CW: Z pewnością nie ma pustki. Brakuje mi jednak wyraźnego kierunku. Z IRONMAN miałam jeden cel…mogłam mówić ludziom: "jestem sportowcem IRONMAN". Może celem na kilka następnych miesięcy będzie ukształtowanie ścieżki.

Teraz, kiedy nie startuję w zawodach nie mam określonej pracy do wykonania. Muszę zrobić krok do tyłu i myśleć racjonalnie, wierząc że przyszłość będzie dobrze.




Ironaman.com: Gdy patrzysz wstecz na swoją karierę w triatlonie, żalujesz czegoś?

CW: Myślę, że nikt nie powinien żyć z żalem. Podejmujesz decyzje na podstawie najlepszych informacji, jakie masz w danym momencie. Nie żyję z żalem. Oczywiście jestem sfrustrowana samą sobą, ponieważ nie wystartowałam w Kona w 2010 roku. Decyzja, którą podjęłam była prawidłowa, ale biorę całą odpowiedzialność za niezdolność do wzięcia udziału w zawodach na siebie. Wróciłam jednak i ścigałam się w Arizonie, a był to fenomenalny wyścig, który był jednocześnie pierwszym wyścigiem Toma. Nie byłabym w stanie tego zrobić, jeśli ścigałabym się w Kona.

Ironman.com: Na swoim blogu mówisz również o wygranej w mistrzostwach świata, jako o "idealnym wyścigu". Czy to dlatego, że musiałaś się uporać z tak wieloma trudnościami, by wygrać?

CW: Był idealny ze względu na swoją niedoskonałość. Idealne wyścigi nie istnieją. Nawet coś małego może mieć wpływ na twój wcześniej ustalony plan. Myślę, że idealną miarą perfekcji w naszym sporcie, jest sposób w jaki radzisz sobie z przeciwnościami, które cię spotykają. Wierzę, że byłam tak perfekcyjna, jak mogłam w Kona w 2011 roku.

Czy mogłam być szybsza? Tak, myślę, że ja i inne kobiety możemy być szybsze. Ale nie chcę przyswajać sobie dążenia do perfekcji rozumianej w przez innych ludzi w sposób małostkowy – gdy masz czas 8:50, od razu zaczynasz myśleć "czy mogę mieć 8:48?"

Ironman.com: Kilka lat temu napisałem, że mogłabyś kiedyś zostać premierem. Czy polityka w ogóle cię interesuje?

CW: Zaangażowanie w procesy polityczne to coś, co mnie interesuje. Mam przez to na myśli debaty polityczne i procesy sądowe. Polityka przez większe "P" – cóż, chyba nie jestem zainteresowana polityką aż do tego stopnia.

Ironman.com: Czy kiedykolwiek brałaś udział w IRONMAN tylko po to, żeby go ukończyć?

CW: Myślę, że moje DNA by mi na to nie pozwoliło. Jednak możliwe byłoby zadanie prowadzenia osoby niewidomej lub w inny sposób niepełnosprawnego sportowca przez IRONMAN. Musisz mieć szacunek dla odległości, chociaż….myślę, że wymagałoby to specjalnego treningu. To nie jest coś co zaplanowałabym zrobić tylko po to, żeby to ukończyć. Ale istnieje tyle innych wyzwań fizycznych, które mnie ekscytują. Właśnie o to chodzi mi cały czas chodzi –  "o fizyczne wyzwanie".