FIT INSPIRACJE…

Czy fit - inspiracje robią więcej złego, niż dobrego?

środa, 28 Marzec 2018

Każdy z nas ma chwilę, gdy czuje się niewystarczająco zadowolony ze swojego ciała. Czy ruchy i nurty w social media typu "strong is the new skiny" rzeczywiście pomagają nam zaakceptować siebie i kochać swoje ciała? A może stawiają przed nami nowe oczekiwania?

Motywujące motta…

Jestem osobą, dla której fitness stał się życiem, ale uważam, że pozornie motywujące motta mogą wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Nie muszę przebywać w otoczeniu skąpo ubranych kobiet na siłowni, by być zainspirowaną do treningów siłowych. Podobnie, nie muszę oglądać ich zdjęć podczas przeglądania portali informacyjnych. Rozumiem to. Ta dziewczyna ma pięknie wyrzeźbiony brzuch, ja nie. Ale czy to mnie motywuje? Pewnie się założycie o swój przedtreningowy shot z sokiem z młodego jęczmienia, że nie.
Dlaczego? Bo dobre rzeczy dostajemy we wszystkich rozmiarach.
Dla wielu kobiet obecny boom na fit-inspiracje w mediach to ważna i pozytywna informacja. Szczególnie po latach, gdy wmawiano nam, że anorektycznie chude ciało jest ideałem. Osiągnięciu takich nierealnych celów towarzyszyły efekty jo-jo, wykańczające treningi i emocjonalna huśtawka. Na plus jest, że porzuciliśmy dawny ideał piękna. Teraz skupiamy się na wypracowaniu idealnych mięśni, zachowaniu odpowiedniej ilości tkanki tłuszczowej. Wydaje się to bardziej osiągalne, niż pożądany rozmiar 0 kilka lat temu.

Ideał budowy ciała…

Z drugiej jednak strony, możecie walczyć o ideał swojego typu budowy. Jeśli chodzi o fit-inspiracje, musicie pamiętać, że to mają być tylko Wasze inspiracje, a nie aspiracje. Nie można dążyć do idealnej sylwetki kogoś.
Różnice biologiczne w budowie ciała różnych osób sprawiły, że kobiety pragną ciała, które niekoniecznie jest w ich zasięgu. Na przykład, kobiety z Azji i Afryki w różnych miejscach gromadzą tkankę tłuszczową i mają inne długości kończyn w stosunku do korpusu. Mają również wyższą mineralizację kości i większą zawartość mięśni w ciele, niż europejskie kobiety. To oznacza, że będą gromadzić mniej tłuszczu niż Europejki. Kim Kardashian nigdy nie będzie wyglądać jak Zoe Saldana, która nigdy nie będzie wyglądać jak Jennifer Lawrence. Kim Kardashian może ćwiczyć ile chce, ale ostatecznie nigdy nie będzie jak Lawrence, która miałaby identyczne treningi. Są plusy i minusy każdego typu budowy ciała. Niezależnie od tego, co dały Wam mamy, musicie to zaakceptować.
Akceptacja społeczna… Możecie sobie wyobrazić, jakby się poczuła naturalnie szczupła kobieta, gdyby zestawić kogoś o równie szczupłym ciele i negatywnie ocenić w porównaniu do wysportowanej sylwetki? Społecznie nieakceptowane jest obwinianie otyłych osób za ich wagę, to dlaczego ocenianie kobiet z niedowagą ma być ok? Gdybym była, tak szczupła nie czułabym się dobrze, widząc zdjęcia kobiet w moim rozmiarze i porównywane do dziewczyn widniejących pod popularnymi hasłami „girl who squats” czy „fit body that looks good naked.”
Dawno, dawno temu kobiety unikały siłowni z obawy przed nadmierną muskulaturą i wyglądem „pakera”. Obecnie wyciskanie żelastwa i coraz większe wyzwania sportowe są nie tylko popularne, ale szeroko akceptowane. Ale ciągle obowiązuje zasada, co za dużo, to niezdrowo. Gdzieś tam są kobiety, które czują się źle w swoich naturalnych kształtach, oglądając wysportowane dziewczyny.
Docenianie i wspieranie wszystkich typów budowy ciała jest uniwersalną zasadą. Każdy jest inny. Nie możemy oceniać kogoś po tym, jak wygląda, tylko sprawmy, byśmy byli jak najlepsi.