PSEUDO „BABSKIE ĆWICZENIA”…

Obalamy stereotypy ćwiczeń tylko dla kobiet...

niedziela, 8 Lipiec 2018

Pewnego dnia, usłyszałem w radiu ciekawy wywiad. Rozmówca redaktora opisał nas, osoby podnoszące ciężary, jako: „mężczyzn, których celem jest podążanie za tym, co w ich oczach jest męskim ideałem. Jednak to im się nie udaje”.

Mimo, że komentarz był poniekąd skierowany w moją stronę – sam jestem mięśniakiem – to nie mogłem się powstrzymać od śmiechu. Nie tylko z powodu zabawnego komentarza, ale również dlatego, że – no cóż – była to szczera prawda.

GRUPA MIĘŚNIAKÓW… Jako grupa „mięśniaki” zrobią wszystko, by utrzymać opinię silnego faceta. To fałszywe poczucie brawury może ukazywać się na różne sposoby – np; trenowanie mimo bólu, chwalenie się urazami, drwienie z niektórych ćwiczeń, które uważamy za „babskie”.
Dla mięśniaka, nie ma nic gorszego od bycia postrzeganym (głównie przez innych mięśniaków) jako mięczaka, więc jeśli istnieje szansa, że ćwiczenie może być uważane za „niemęskie”, opuszcza się je na rzecz czegoś, co uważa za bardziej „męskie” – cokolwiek to znaczy.
W większości przypadków nazywanie ćwiczeń w ten sposób ma sens, ale czasem, porzucanie niektórych ćwiczeń może być trochę przedwczesne, przez co pozbywamy się naprawdę cennych ćwiczeń, które mogą być uważane za „niemęskie”, a w rzeczywistości są produktywne pod względem siły i budowania masy ciała – dodatkowo mogą być również bardzo trudne…

Przeciwne wiosło…
Gdy pierwszy raz usłyszałem o tym ćwiczeniu, nazwano je przy mnie „podciąganiem dla grubasów”, więc od razu je odrzuciłem, bez żadnej próby jego wykonania.
Zostałbym potępiony, gdyby ktoś mnie zobaczył robiącego ćwiczenia dla grubasów. Co będzie następne? Zumba? Dodatkowo, potrafiłem się podciągać wiele razy, więc nie widziałem sensu w robieniu czegoś, co uważałem za cofanie się. Byłem pewien jednego –  żeby przetestować nowy sprzęt – TRX, który kupiłem specjalnie do robienia pompek i nagle poczułem ochotę żeby spróbować wykonać przeciwne wiosło. Ze stopami na ziemi, było tak łatwe, jak tego oczekiwałem. Lecz gdy zacząłem unosić moje nogi na ławkę, ćwiczenie stało się dość wymagające. Z obciążeniem 10kg na klatce piersiowej, byłem w stanie wykonać jedynie 5-6 powtórzeń.
Dodatkowo, nie czułem ciężaru wykonywania tego ćwiczenia w dolnej części pleców, tak jak przy wykonywaniu wiosła w opadzie ze sztangą lub hantlami, co więcej, czułem obciążenie górnych partii pleców – wiesz, tam gdzie właściwie powinno się odczuwać wiosło. Od tamtej pory, przeciwne wiosło stało się ćwiczeniem flagowym w moim programie oraz najlepszym wariantem wszelkiego wiosłowania. Jest świetne dla ludzi, którzy mają problemy z dolnym odcinkiem pleców, oszczędzając je na martwym ciągu lub podczas przysiadów.
Kluczem do uczynienia z niego ćwiczenia budującego siłę i mięśnie, jest traktowanie go jak ćwiczenia budującego siłę i mięśnie. Przecież to oczywiste! Oznacza to, że zamiast skupiać się na samym wykonywaniu ruchów, musisz się do nich naprawdę przykładać, a z czasem staniesz się silniejszy. Powtarzam, to oczywiste!